Strona głównaStrona głównaPolska dziennikarka wbiła kij w mrowisko. Pokazała rachunek od weterynarza i się...

Polska dziennikarka wbiła kij w mrowisko. Pokazała rachunek od weterynarza i się zaczęło!

Monika Richardson – popularna polska dziennikarka i prezenterka telewizyjna na wojnie z weterynarzami. Poszło o upubliczniony przez nią rachunek ze znanej warszawskiej kliniki weterynaryjnej. Za leczenie umierającego psa i kremację zwierzęcia musiała zapłacić ponad 1850 złotych. – Wiecie, ja się nie znam oczywiście, ale wydaje mi się, że czegoś tutaj zabrakło. Jakiejś elementarnej przyzwoitości, odrobiny empatii – napisała. – Mam wrażenie, że coś się zepsuło podczas zamiany pacjenta na klienta, a opisu leczenia na «raport sprzedaży» – dodała.

Gdy Richardson opublikowała na instagramie post o kosztach leczenia zwierzęcia, spadła na nią fala hejtu. Wielu internautów nie podzieliło jej zdania, stając w obronie weterynarzy, którzy muszą sporo zainwestować w sprzęt czy leki. Ich gabinety, przychodnie czy kliniki to prywatne firmy. Nie mogą liczyć na wsparcie państwa.

– Fiu, fiu! Nie wiedziałam, że lobby biznesu weterynaryjnego w Polsce ma się tak świetnie – skomentowałła w kolejnym poście Monika Richardson. – Ja rozumiem, że trudno było załatwić profesjonalną kampanię trollingu w tak krótkim czasie, więc wzięto chyba ze cztery klasy technikum weterynaryjnego, bo piszą do mnie głównie płowowłose dziewczęta w wieku potrądzikowym… Ale jak piszą! Jest dokładna wiedza, co stało się z moim biednym, nieżyjącym psem, jest wyszczególnienie wszystkich moich win – a jest ich sporo – są wycieczki osobiste, odwołania do mojego małżeństwa z Z. Zamachowskim, opowieści o botoksie w mojej twarzy, ba, nawet przekonanie o tym, że jestem beznadziejną nauczycielką języków obcych w mojej szkole. Pojawiły się nawet recenzje szkoły od ludzi, którzy nie postawili w niej stopy. Wiecie, co robię od wczoraj? Usuwam setki wulgarnych, nienawistnych wiadomości z moich mediów – skomentowała.

NIE PRZEGAP