Najpierw pojawiają się dolegliwości żołądkowo – jelitowe. Po kilku dniach pies już nie żyje – tak działa tajemnicy wirus, który od kilku tygodni atakuje psy w Michigan w USA. W oficjalnym komunikacie ostrzegają przed nim lokalne władze.
Wirus zabił dotąd już kilkadziesiąt psów z Michingan. Większość miała wcześniej wymioty i krwawą biegunkę. Rudi Hicks, dyrektor ds. kontroli zwierząt w hrabstwie Clare w stanie Michigan, powiedział, że nie ma jeszcze lekarstwa na dolegliwości psów. Nie wiadomo też, jaką drogą przenosi się niebezpieczny wirus. Z tego powodu weterynarze radzą okolicznym mieszkańcom, by spacery z psami ograniczali na razie tylko do najbliższej okolicy, a najlepiej własnej posesji. Pierwsze testy przeprowadzone u zwierząt, które nie przeżyły, nie wykazały obecności u nich parwowirusa, co podejrzewali amerykańscy weterynarze.
„Naprawdę jesteśmy na wczesnym etapie, próbując zrozumieć, co się dzieje” – powiedziała dr Nora Wineland, cytowana przez dziennik The New York Times. „Może być tak, że test nie był w stanie wykryć parwowirusa, albo infekcja była zbyt wczesna, albo może to być inny szczep”.
Tajemnicza choroba atakuje głównie psy do drugiego roku życia i te w podeszłym wieku.
