Czy pomaganie ma sens? Dziś w to wątpimy – ogłosiła na Facebooku Fundacja dla Szczeniąt Judyta. A chodzi o Gruszkę – psa który pokonał raka, ale stracił dom tymczasowy. Dziś miała trafić do nowego, ale z ludźmi którzy mieli ją przygarnąć nagle urwał się kontakt. Przestali odbierać telefony.
Dziś czujemy się bezsilni, jak chyba nigdy wcześniej. Gruszka, dla której chcieliśmy wszystkiego co najlepsze, trafi do azylu, w którym ciężko będzie się jej odnaleźć – rozkładają ręce wolontariusze.
– Gruszka straciła dom tymczasowy. Nie ma tu żadnej winy tymczasowej opiekunki, która przez wiele tygodni zajmowała się sunią. Dziś miała trafić do nowego domu tymczasowego – niestety nie trafi. Kontakt się urwał, od rana nie możemy się dodzwonić do osoby, która zadeklarowała pomoc. Wiemy, że sytuacje są różne, że mogło się coś wydarzyć. Jednak nie rozumiemy tego, tak po ludzku, dlaczego nie zasługujemy na szczerość i uczciwość – opowiadają w fundacji.
– Kiedy kilka miesięcy temu pokazaliśmy Gruszkę, mnóstwo osób pytało o nią. Jak się czuje? Czy się udało? Kiedy mała będzie do adopcji? Byliśmy przekonani, że przed nią już tylko dobre dni, że na pewno wśród tak ogromnego zainteresowania znajdzie się jedna osoba która będzie w stanie pokochać umęczoną, zaniedbaną, niczemu nie winną sunię którą zawiódł człowiek. Niestety, tak się nie stało – czytamy.
Gruszka po wielu tygodniach spędzonych z człowiekiem na kanapie musi wrócić do azylu, a to nigdy nie będzie dom. – Może jednak znajdzie się ktoś z Warszawy i okolic, kto zlituje się nad nią i podaruje jej dom tymczasowy – z nadzieją pyta fundacja.
