Sytuacja jaka mnie spotkała jest skandaliczna! Zostałam wprost wyrzucona z moim psem z plaży w Ustce tylko dlatego, że mały maltańczyk zrobił na piasku kupę – pisze do nas pani Krystyna, która nad polskie morze przyjechała z Wrocławia. – Moje oburzenie jest tym większe, że dopłacam aż 50 zł za dobę za pokój właśnie dlatego, że mieszkam w nim z psem. Chyba w tej cenie miasto albo zarządca plaży powinien posprzątać z plaży nieczystości?
Oto cały list pani Krystyny:
Piszę do Państwa, bo sytuacja jaka mnie spotkała jest skandaliczna! Zostałam wprost wyrzucona z moim psem z plaży w Ustce tylko dlatego, że mały maltańczyk zrobił na piasku kupę.
Czy to w ogóle normalne? Psy to żywe stworzenia, które mają swoje naturalne potrzeby fizjologiczne – nie da się ich kontrolować jak robotów! Jestem szczególnie oburzona faktem, że za obecność mojego czworonoga dopłacałam w hotelu 50 złotych dziennie! PIĘĆDZIESIĄT ZŁOTYCH za dobę! W tej cenie spodziewałam się pełnej obsługi, włączając w to sprzątanie po moim psie przez służby miejskie. Skoro płacę takie pieniądze, to miasto albo zarządca plaży powinien zapewnić odpowiedni serwis dla właścicieli zwierząt.
Czy ktoś w ogóle myślał logicznie? Jeśli Ustka reklamuje się jako miejscowość przyjazna turystom z psami i pobiera za to niemałe opłaty, to powinna też zapewnić odpowiednią infrastrukturę i obsługę. A nie wyrzucać płacących gości za coś tak naturalnego jak potrzeby fizjologiczne zwierzęcia!
To jest po prostu dyskryminacja właścicieli psów i wyciąganie pieniędzy pod fałszywymi pretekstami. Za 50 złotych dziennie mogłabym oczekiwać, że ktoś będzie sprzątał za moim maltańczykiem, a nie że zostanę potraktowana jak przestępczyni.
Czy tak ma wyglądać turystyka w polskich kurortach? Czy tak traktuje się gości, którzy uczciwie płacą podwyższone ceny za pobyt z pupilem?
Apeluję do władz Ustki o wprowadzenie jasnych zasad i odpowiedniej obsługi dla turystów z psami – albo nie pobierajcie dodatkowych opłat, albo zapewnijcie za nie rzeczywiste usługi!
